Dodaj do ulubionych

Wywiad Gazety Leśnej. Tomasz Józwiak

Staramy się przede wszystkim informować o tym, co się dzieje z sosną, aby nikt nie był zaskoczony – mówi Tomasz Józwiak, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie. 

Magdalena Bodziak: Czy zaskoczyło Pana to, że pierwszą regionalną dyrekcją, gdzie masowo zaczęły zamierać sosny, była właśnie Warszawa?
Tomasz Józwiak:
Trochę tak. Zamieranie drzewostanów na taką skalę było dla mnie dużym zaskoczeniem. Na razie obserwujemy to zjawisko w Leśnictwie Dobiesz, ale obawiamy się, że w przyszłości może ono dotyczyć wszystkich regionalnych dyrekcji.

Sosna, która rosła na żyznych i wilgotnych siedliskach, wytworzyła płytki system korzeniowy, bo nie musiała szukać wody ani składników odżywczych głęboko w glebie. Teraz, w warunkach zmian klimatu, zaczyna jednak odczuwać jej brak. Zaskoczyło nas przede wszystkim tempo tego procesu – wyraźnie przyspieszył i w ostatnim czasie przebiega wręcz bardzo gwałtownie.

Jakie macie w związku z tym plany w nadleśnictwach RDLP Warszawa?
Plan jest taki, aby przeprowadzić naloty dronami nad koronami drzew. Dzięki temu będziemy mogli dokładnie ocenić skalę zamierania sosny. Kolejnym krokiem będzie praca nad przebudową drzewostanów i zwiększeniem udziału gatunków liściastych w naszych lasach.

To dopiero początek procesu, który nas wszystkich zaskoczył, ale jednocześnie skłonił do działania. Podczas wewnętrznych narad zobowiązaliśmy kierowników jednostek do uważnego monitorowania drzewostanów pod kątem zamierania sosny i zwracania na ten problem znacznie większej uwagi.

Czy pozyskanie w Pana dyrekcji zwiększy się w związku z tym, że będziecie usuwać zamierającą sosnę?
Nie. Cały czas obowiązują nas Plany Urządzenia Lasu, które bardzo precyzyjnie określają maksymalną ilość drewna, jaką nadleśnictwo może pozyskać w ciągu dziesięciu lat.

W związku z tym, realizując cięcia sanitarne wynikające z zamierania drzewostanów, będziemy musieli ograniczyć niektóre planowe zabiegi pielęgnacyjne w innych miejscach. Takie działania można przesunąć o rok czy dwa i nie będzie to miało negatywnych skutków.

Zdarzają się oczywiście wyjątki zmuszające leśników do aneksowania Planu Urządzenia Lasu w przypadku nieprzewidzianych sytuacji, np. związanych z wystąpieniem szkód, klęsk żywiołowych lub zjawisk losowych, np. wielkoskalowym nagłym zamieraniem drzewostanów, które mogą wymuszać potrzebę zwiększenia rozmiaru pozyskania drzew, ale w tym przypadku tego nie przewiduję.

Natomiast na pewno nie możemy przekroczyć miąższości drewna określonej w Planie Urządzenia Lasu.

(...)

To jedynie fragment tekstu. Chcesz czytać całe teksty?  Zamów prenumeratę "Nowej Gazety Leśnej"!

WIĘCEJ

 




Dodano 12:40 26-03-2026


  


  


  


  


  


Subskrypcja

Zostań naszym subkskrybentem a powiadomimy Cię o każdej nowości na naszej stronie.


Reklama