Bezcenna lekcja zula Larix

Po ponad trzech dekadach działalności lokalna firma Larix z Poddębic kończy działalność po przegranych przetargach, które wyeliminowały z rynku dotychczasowych wykonawców usług leśnych.
Firma Larix zaczęła działalności w 1991 roku, jako spółka z o.o. Pełen zakres działalności zula wykonywała głównie w Nadleśnictwie Poddębice (RDLP w Łodzi), ale w okresie świetności również w innych: Nadleśnictwie Koło, Sieradz, Grotniki. Pracownicy Larixa pracowali też przy usuwaniu skutków klęsk żywiołowych w Piszu i Kuźni Raciborskiej.
– W czasie transformacji w latach 90. zatrudniliśmy pracowników z nadleśnictwa, wszystkich pilarzy. Kilku z tych pracowników jest nadal w firmie – opowiada Krzysztof Łagodziński, właściciel zula Larix.
Jego firma wykonywała kompleksowo usługi leśne: pozyskanie, zrywka drewna, ale też zalesienia, pielęgnacje, orki. Poza usługami leśnymi Larix handlowała też drewnem, które było transportowane własnymi samochodami.
W parku maszynowym pracowały – a obecnie stoją, wystawione na aukcjach – dwa harwestery, forwarder, ciągnik, dwa aktywne pługi – jeden do wałków, drugi LPZ, zestaw maszyn do zagospodarowania, sadzarka marki Startlas i rozdrabniarka.
Początek końca
Wszystko zaczęło się od momentu, w którym nadleśnictwo kupiło własne maszyny.
– Kupili harwester oraz forwarder, i pracują teraz tym na dwie zmiany. Praktycznie w ten sposób zabrali nam 30 proc. pozyskania. Z roku na rok było coraz gorzej – opowiada Łagodziński.
Z początku była między nadleśnictwem i zulami jakaś współpraca, ale z czasem sytuacja się pogorszyła. Dawniej w skali nadleśnictwa zule pozyskiwały około 80 tysięcy m³ rocznie z udziałem sosny ok. 70 proc., z czego Larix około 40–50 proc., ale to się zmieniło.
Zestaw maszyn nadleśnictwa pozyskiwał na powierzchniach wybranych przez leśników, a nawet były przypadki pracy maszyn nadleśnictwa na powierzchniach już wygranych przez zule i zakontraktowanych w przetargach.
Co ciekawe, z rozmów przeprowadzonych z leśnikami przez Łagodzińskiego wynikało, że zatrudnianie zula do pozyskania jest tańszym rozwiązaniem dla nadleśnictwa, niż praca własnymi maszynami. Gdzie tu zatem logika?
Zaniżona stawka
Definitywny koniec współpracy z nadleśnictwem przyszedł wraz z tegorocznymi przetargami. Sytuacja w Poddębicach była dość nietypowa, ponieważ przetarg otworzono dzień po tym, kiedy rozstrzygnięto postępowanie w sąsiednim nadleśnictwie. Pan Krzysztof podejrzewa, że był to celowy manewr, żeby dopuścić do przetargów więcej firm i zaniżyć stawkę.
– No i im się udało, pewna firma, która przegrała przetarg w sąsiednim nadleśnictwie, u nas weszła, bo może i nie miała innego wyjścia, może maszynę miała w leasingu? W każdym razie wygrała wszystkie pakiety, oprócz jednego, na terenie całych Poddębic, obniżając stawki o około 30 procent – opisuje Łagodziński.
Zgodnie z relacją, konkurencyjna firma złożyła ofertę na Poddębice o 21.30 w dniu, kiedy dowiedziała się o przegranej w swoim nadleśnictwie i drastycznie obniżyła stawkę. To spowodowało, że wszystkie miejscowe firmy zostały po prostu wyrzucone z rynku: poza Larixem, z okolic Poddębic wypadły jeszcze dwie inne firmy. Jedynie jedna ze „starej kadry” utrzymała jeden pakiet, na który i tak nie było oferty.
Zwycięski zul stara się obecnie przejmować pracowników z okolic, którzy stracili pracę. Jeden z byłych pracowników Larixa, nie mając wyjścia, zatrudnił się w zwycięskiej firmie na umowie na czas określony z najniższą stawką.
– Szanuję zawód leśnika, sam nim jestem z dziada pradziada, ale szacunek powinien być wzajemny, obopólny, moi pracownicy to też leśnicy, tylko bez mundurów. Niejednokrotnie ich wiedza i doświadczenie jest większa niż wiedza „prawdziwego leśnika”.
Ich rola jest niedoceniana, ale to oni przyczyniają się do kondycji lasów i ich pozycji w gospodarce kraju. Mówię tu oczywiście o uczciwych firmach, a nie cwaniakach próbujących wykorzystać nadarzającą się sytuację dla swoich egoistycznych interesów. Nadleśnictwo Poddębice jest dobrym przykładem eliminowania tych dobrych, lokalnych firm leśnych – komentuje Pan Krzysztof.
(...)
To jedynie fragment tekstu. Chcesz czytać całe teksty? Zamów prenumeratę "Nowej Gazety Leśnej"!
WIĘCEJ
Dodano 12:48 26-03-2026








