Dodaj do ulubionych

Wywiad Gazety Leśnej. Janusz Zaleski

Narodowy Program Leśny jest potrzebny. Nie po to, żeby zakończyć wszystkie spory, ale żeby określić w drodze kompromisu kierunki rozwoju leśnictwa – mówi Janusz Zaleski, były zastępca dyrektora generalnego Lasów Państwowych, Główny Konserwator Przyrody w latach 2007-2014 i członek zespołu ds. rozwoju leśnictwa pracującego nad Narodowym Programem Leśnym.

Magdalena Bodziak: Pracuje Pan obecnie nad Narodowym Programem Leśnym. To nie pierwszy raz, bo uczestniczył Pan już w pracach nad tym dokumentem ponad dekadę temu. Czy dziś rzeczywiście ma on szansę stać się przełomem dla polskiego leśnictwa?
Janusz Zaleski: Mam taką nadzieję i nie ukrywam, że bardzo się cieszę, iż mogę uczestniczyć w tym procesie. Pierwszy Narodowy Program Leśny rozpoczęliśmy w 2012 roku z inicjatywy Ministerstwa Środowiska i Lasów Państwowych.

Przez trzy lata powstało wtedy wiele wartościowych opracowań, analiz i stanowisk. Niestety, mimo ogromnej pracy wielu środowisk dokument nigdy nie został formalnie przyjęty i z czasem prawie o nim zapomniano.


Przez ostatnie lata wielokrotnie przypominałem, że polskie leśnictwo potrzebuje strategicznego dokumentu określającego kierunek rozwoju. Trudno zarządzać tak ważnym obszarem państwa bez długofalowej wizji. Energetyka ma swoją politykę, rolnictwo ma swoje strategie, transport również. Tymczasem leśnictwo przez lata funkcjonowało bez dokumentu, który wyznaczałby cele niezależnie od zmian politycznych.


Dlatego bardzo liczę na to, że tym razem Narodowy Program Leśny nie pozostanie jedynie zbiorem opracowań, ale zostanie przyjęty przez Radę Ministrów i stanie się obowiązującym dokumentem państwa.

Czyli wierzy Pan, że tym razem rzeczywiście się uda?
Szanse oceniam jako duże, choć nie ukrywam, że mam również poważne obawy. Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowało harmonogram prac, zgodnie z którym dokument ma zostać ukończony jeszcze w tym roku, następnie przejść konsultacje społeczne i trafić pod obrady Rady Ministrów.
To ambitny plan, ale właśnie tempo budzi mój największy niepokój.

Dlaczego?
Bo Narodowy Program Leśny nie jest zwykłym dokumentem. To ma być strategia rozwoju całego polskiego leśnictwa do 2050 roku. Takiego dokumentu nie da się stworzyć w kilka miesięcy.


Nad poprzednią wersją dyskutowaliśmy przez trzy lata. Dziś próbujemy zamknąć cały proces praktycznie w ciągu roku. To oznacza znacznie mniej czasu na rozmowy, uzgadnianie stanowisk i budowanie kompromisu.
Najpierw trzeba wysłuchać wszystkich zainteresowanych stron, a dopiero później szukać rozwiązań akceptowalnych dla większości. Tymczasem dziś istnieje ryzyko, że zabraknie czasu zarówno na jedno, jak i na drugie.

(...)

To jedynie fragment tekstu. Chcesz czytać całe teksty?  Zamów prenumeratę "Nowej Gazety Leśnej"!

WIĘCEJ

 




Dodano 11:46 24-08-2026


  


  


  


  


  


Subskrypcja

Zostań naszym subkskrybentem a powiadomimy Cię o każdej nowości na naszej stronie.


Reklama